Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lutego 2014

moja pracownia



Kiedyś na tym blogu opisałam swoje plany związane
z wygospodarowaniem sobie kącika na szycie
i twórczość wszelaką. Nawet jakąś grafikę
z projektem wrzuciłam (o tutaj). Od tego czasu
trochę wody w Wiśle upłynęło… ale jest! Wreszcie
udało mi się zrobić zdjęcia w momencie, kiedy
udało mi się na sekundę (słownie: sekundę) ogarnąć permanentnie tam królujący twórczy nieład
:)


wtorek, 30 lipca 2013

groszkowe Passe-partout

Dziś nie o szyciu... ale nadal wokół tkanin... mało słów, za to trochę zdjęć. 

Pocztówka, karton, kawałek bawełny w groszki, a do tego kawałek atłasowej wstążeczki w morskim kolorze i ramka z Ikea (choć może być dowolna stara ramka znaleziona w domu lub zalegająca w piwnicy) - czyli, jak samodzielnie zrobić passe-partout bez robienia dodatkowych zakupów :)

piątek, 12 lipca 2013

wskrzeszone krzesło

Odnawianie tego, co już - by się wydawało - zużyło się lub zbrzydło, szczególnie mnie zajmuje. Satysfakcję mam dziką, gdy jakiegoś brzydala lub starocia udaje mi się wskrzesić i dać mu nowe wcielenie. Satysfakcja tym dziksza, gdy dociera do mnie, że udało się to zrobić ekonomicznie i ekologicznie :) 

środa, 12 czerwca 2013

Zbebeszanie

Dziś znów krótko. Do wpisu zmotywowała mnie Sagitta, która wrzuciła „obijany” post o krzesłach u siebie na bolgu - o tutaj. Moje fotele zostały wypatrzone na balkonie Brata, dokąd je wywalił, bo takie brudne i niefajne. Po krótkiej zabawie w głuchy telefon z właścicielem krzeseł (krzesła były własnością właściciela wynajmowanego mieszkania), przy której Brat Wiedźmy robił za „przekaźnik” – doszliśmy do porozumienia w temacie odkupienia rzeczonych siedzisk. Potem już tylko szmatki, kłaki oraz tapicerska owata (czy jak się to tam nazywa), parę metrów parcianej taśmy, papier ścierny, bejca i akrylowy lakier - a do tego kilka wieczorów i… ta-dam! Oto moje foteliki udające art deco  :) 

niedziela, 20 stycznia 2013

od prawnika do koszyka

Po przedświątecznym galopie prezentowym mój Łucznik od samiuśkiego początku roku zaczął pokrywać się grubą warstwą kurzu, a nawet kurzowych kotów.  Oj tam, oj tam, że zaraz bałagan taki mam... Łucznik po prostu lubi kurz, kto szyje na starych maszynach ten wie o!
Wracając do głównego wątku tego wpisu, w którym rolę pierwszoplanową zagra wiklina, a dokładniej rzecz ujmując, papierowa wiklina. Kto liznął tematu, ten wie, że robi się to z gazet codziennych, ew. ulotek reklamowych supermarketów. Ja z braku bieżącego i bezproblemowego dostępu do nieograniczonych zasobów surowca wykorzystałam... notatki z prawa cywilnego. Tak. Tak J to się dopiero nazywa recycling, no nie? J a na dowód powyższych twierdzeń (w końcu ocieramy się o tematy prawnicze, a ciężar dowodu i tak dalej...), poniższe zdjęcia:

wtorek, 8 stycznia 2013

dla lubiciela słoni

W Stolicy zima przypomniała o sobie i się zrobiło śnieżnie, cicho i ślisko... a coby za bardzo od tej atmosfery tematem nie odstawać, to dziś....  kolejny prezent z podchoinkowej serii... tym razem dla lubiciela słoni. W liście do Mikołaja owy Lubiciel poprosił m.in. „o słonia (każdy rozmiar, materiał itd.)”. No to bez zbędnego dziś gadania, bardzo proszę... jest słoń? JestJ





LinkWithin