Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 listopada 2012

to raczej nie są skarpetki - czyli prawie technicznie o szalu estońskim

W tym poście wspomniałam o szalu estońskim wg wzoru Sofia (Sofia kiri). Początki były raczej trudne, bo... 1) to pierwszy wzór estoński, za jaki się wzięłam, 2) to pierwszy wzór ażurowy, jaki kiedykolwiek robiłam, 3) druty wzięłam do ręki po kilkuletniej przerwie.

Skoro są szaleńcy, którzy dzięki internetowi są w stanie nauczyć się latać boeingami, to czy ja nie dam rady zrobić szaliczka? Ba... nie ze mną te numery, Brunner.  O nie :).

wtorek, 6 listopada 2012

Królewski szal

Ostatni rok był u mnie rokiem próbowania nowych technik i przypominania sobie starych metod robótek. Na tapecie były między innymi druty. Zaczęło sie od mody na kominy. Zachciało mi się mieć taki dla siebie. Zrobiłam dwa, może je tu niedługo pokażę, niech się tylko trochę zrobi chłodniej. Nie to żeby mi się spieszyło do chłodu i mrozu – o nie-nie :)
Przeglądając blogi kobietek, które wyczarowują drutami rzeczy niezwykłe

wtorek, 9 października 2012

Wiedźmowy rok... a kto go widział?

Minął rok... aż mnie troszkę zmroziło... brrrrryyy i to nie przez ten szalony wiatr za październikowym oknem.  Rok z grosikami od ostatniego postu. Co tu dużo mówić – to wszystko o mojej konsekwencji J ale żeby tego samobiczowania się nie rozciągać za długo... dodam,  że to był owocny i intensywny rok.
Udało  mi się pozamykać wiele spraw i rozpocząć te nowe, które czekały na zamknięcie tych starych. Skończona szkoła, do której wróciłam po latach, przeprowadzka z moim Domownikiem do nowego miejsca, sprzedaż starego mieszkania i urządzanie nowego/starego J Otworzyłam też sklepik internetowy... ale o tym na razie szaaaa... jeszcze nie za dużo ma ten sklepik na półkach, ale pierwsi klienci już wyszli z niego zadowoleni... w kolejnych postach przedstawię to moje, skromne na razie miejsce, z którego już dziś jestem dumna J
Robótkowo też się wiele działo. Opanowałam decoupage i bardzo tę technikę polubiłam. Była wiklina papierowa – jeszcze do niej wrócę J Filcowanie też mi się spodobało. Były... i są druty i szydełko. Aktualnie dzierga się szal estoński – piękny, w kolorze ecru, z cieniutkiej - jak włos - włóczki moherowej. Zachwycam się nim, choć jest dopiero w 1/3. Mozolna robota, ale cieszy :) A od pół roku jestem znów maniaczką szycia J i to jakiego szycia? Ha! Na łuczniku, który jest starszy ode mnie o dobrą dekadę J O tym wszystkim wkrótce.
A co najważniejsze z tego roku? Jedno -  to, że te zamknięte, stare sprawy zeszły mi wreszcie z barków, a drugie – co nie było możliwe bez pierwszego – wszak do tego potrzebna jest otwarta głowa bez zmartwień – opanowanie nowych technik robótkowych. Wreszcie mam komfort tworzenia nowych projektów, bez ograniczeń – czyli mogę łączyć różne techniki, co mnie ogromnie cieszy. Bardzo, bardzo J
Zrobiłam listę na kolejne posty – więc może kolejne będą pojawiać się w mniejszych ostępach czasowych niż dotychczas. Tralala la la.

LinkWithin