
Oboje z Domownikiem zostaliśmy zaproszeni na urodziny - przyjęcie w ogrodzie. Prezent - hmm... odwieczny problem, co wręczyć - by prezent odpowiadał gustom osoby obdarowanej, by było oryginalnie, elegancko i takie tam. Zawsze sobie narobię roboty :) No nie lubię przypadkowych prezentów i już...o!
Kasia, bo jej się dostały worki podróżne, jeździ sporo - i to zarówno "pracowo", jak i dla przyjemności, a do tego sezon urlopowy w pełni - przecież! Post factum okazało się, że prezent był trafiony i został od razu wprowadzony do "użycia" :)
A oto i zdjęcia owych worków podróżnych i skompletowanych do nich woreczków z lawendą:
Napisy zostały wykonane w technice decoupage. Na tym zbliżeniu widać inicjały właścicielki - fajne są spersonalizowane prezenty :)
Worki zostały uszyte z satynowej bawełny
A tu widać detale - czyli mój pierwszy kontakt z maszyną do szycia, która ma coś więcej niż tylko stebnówkę i zyg-zag :)
Ja też sobie tak roboty dodaje, ale prezent jest fantastyczny!
OdpowiedzUsuńJa ostatnio mam zdecydowaną fazę na torebkowe prezenty - wszystkie solenizantki dostają uszyte przeze mnie torebki - ciekawe kiedy mi się to znudzi? ;-) Woreczki śliczne i eleganckie :-)
OdpowiedzUsuńśliczne! :)
OdpowiedzUsuńspersonalizowane prezenty są naprawdę extra :D woreczki super!
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
Usuń